the thing about being in and out, sometimes

Myślę o tym dużo ostatnio. Nie w kontekście żadnej mody ani trendów, raczej codziennego życia i jak płynnie można przejść z jednego stanu w drugi. Czasem wystarczy jedna rzecz, jeden czynnik drażniący, rozpraszający, wywołujący wkurw, euforię, zaskoczenie, można tak wymieniać bez końca.

Długo zbierałam się do tego posta, jak zwykle. Miałam masę koncepcji, które zmieniały się jak w kalejdoskopie, ale jednak najlepsze jest spontaniczne działanie, dobry moment. Wpadanie. Jest flow, tekst sam wychodzi spod klawiatury, czasem spójnie, czasem mniej, zwykle jednak na temat. Wena. Najlepsze pomysły. Poza metaforyczną krawędź wypadam praktycznie przez cały czas. To mieszanka masy różnych emocji: niewiara we własne umiejętności, gorszy dzień, piekące oczy, natłok myśli którego nie sposób opanować albo myśli nie nadające się do publikacji.

Poranek, letni, więc wystarczy założenie butów. Znów gdzieś zagubione pięć, czasem dziesięć minut, ale jakoś udaje się zdążyć na pociąg. Zwłaszcza sobotnie poranki w pełnym słońcu są piękne. Kiedy jedzie się trasą od stacji Śr do stacji Sł, przez jeden krótki moment, pijąc mocną kawę można pomyśleć, że jest się gdzie indziej. Bo zieleń, krzaki, drzewa, pola, maki, łubiny (nieodłącznie kojarzące się z działką babci), świeże, błękitne niebo. Uśmiech. Podobnie jest w wieczory przy zachodzącym słońcu. Straszny banał. Ciepłe światło muska twarz przez szybę i zamiast w zazwyczaj wolnej i tylko czasem szybkiej kolei miejskiej można poczuć się jak w pociągu dalekobieżnym, prawie jak w piosence Maryli.

Inny poranek, kiedy ledwo się zdążyło, nie ma miejsca, a pociąg ma przestoje na peronach. Albo normalny poranek i ktoś idący zbyt wolno, zbyt szybko, deszcz znikąd, spóźnienie, kolejne.

A czasem olśnienie, szczegół, myśl która wali jak obuchem w głowę. Czasem nawet można nie zdążyć z reakcją i ta myśl wywołuje efekt domina, zdziwienie, niewiadome skutki. Proste skojarzenie, ledwo słyszalne echo starych emocji i panika, kumulacja, strach, łzy. Tak niewiele potrzeba.

Każdy tak ma, czasem, często, codziennie. Życie uczy, że czasem warto się poddać.

Wpadamy i wypadamy nie zwalniając tempa, w rytm naszych kroków.

Stay safe,

D.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s